Newsy:

znalezionych: 965 na 193 stronach
« poprzednia -   65  66  67  68  69  70  71  72  73   - następna »

Dzień Seniora w Męcinie Małej

„Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo się przestają bawić.” – Mark Twain

I dlatego właśnie w skąpane w słońcu niedzielne popołudnie 27 października br. w świetlicy wiejskiej w Męcinie Małej odbył się drugi Dzień Seniora. Spotkanie rozpoczęli Pani Przewodnicząca Rady Gminy Sękowa Maria Wyżkiewicz i Pan sołtys Waldemar Przybycień witając zaproszonych gości i miejscowych seniorów. Organizatorzy spotkania to grono osób, które z chęcią i radością swój prywatny czas poświęcili starszemu pokoleniu. Uroczystość swoją obecnością zaszczycili dostojni goście Pani Wójt Małgorzata Małuch, Pani Sekretarz Zofia Rowińska, Ksiądz Proboszcz Jan Adamczyk a także mistrz fotografii i reportażu Pan Aleksander Gucwa.
Gościnnie ze swoim programem wystąpił zespół młodych artystów z Ropicy Górnej pod kierownictwem Pani Beaty Śliwa i Pani Barbary Szafrańskiej.
W gronie seniorów była najstarsza mieszkanka sołectwa – 92 letnia Pani Józefa Szternal.
Goście nie szczędzili pochwał dla organizatorów oraz życzeń dla obecnych seniorów.
Spotkanie pod każdym względem było przygotowane doskonale i w bardzo radosnej atmosferze trwało do późnego wieczora.

Dzień Seniora w Męcinie Małej

Lotnicy Halifaxa z Banicy (Krzywa) mają własne stelle

Prawie 70 lat mija od zestrzelenia w Banicy – gmina Sękowa, polskiej siedmioosobowej załogi, lecącej z zaopatrzeniem dla powstańców warszawskich. Wieczorem 27 sierpnia 1944 r. załoga kpt. naw. Franciszka Omylaka oraz pilota Kazimierza Widackiego, wystartowała na swoje piąte zadanie z bazy Campo Cassale koło Brindisi – płd.- wsch. Włochy. Lecieli samolotem HP Halifax FS-P (JP295) w składzie: kpt. nawigator Franciszek Omylak , ppor. pilot Kazimierz Widacki , ppor. bombardier Konstanty Dunin - Horkawicz , ppor. strzelec pokładowy Tadeusz Mroczko , sierżant mechanik pokładowy Wilhelm Balcarek , sierżant radiooperator Jan Ozga , sierżant strzelec pokładowy Józef Skorczyk.

Załoga należała do 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia, utworzona została na bazie 301 Dywizjonu Bombowego w grudniu 1943 r. Zadanie bojowe nad Warszawą zostało wykonane, w drodze powrotnej samolot w wyniku walki został zestrzelony o godz.2.33 przez nocnego niemieckiego myśliwca JU-88C/G dowodzonego przez Oberfeldwebela (Sierżant sztabowy) Rudolfa Düdinga z 1/NJG 100 (Nachtjagdgeschwader - nocny pułk myśliwski) Śmiercią lotnika zginęła cała załoga.

Szczątki porozrywanych i popalonych części ciał pochowano przez miejscową ludność w miejscu katastrofy (Niemcy zabronili pochówku na cmentarzu) Po przejściu frontu w marcu 1945 r. ciała(szczątki) złożono w dwóch trumnach na cmentarzu we wsi Krzywa.

Po wojnie nie zidentyfikowano miejsca upadku samolotu kpt. Franciszka Omylaka i długie lata przyjmowano, że zaginął w Morzu Adriatyckim, zaś pod Banicą rozbiła się załoga kpt. Pluty. Patrz - katastrofa lotnicza w Olszynach
W 1980 r. dokonano ekshumacji szczątków na cmentarzu w Krzywej i przeniesiono je do Krakowa na cmentarz wojskowy Wspólnoty Brytyjskiej (Rakowice), wiążąc je z brakującymi dwoma ciałami z katastrofy w Olszynach.

Pionierami poszukiwań szczątków Halifaxa byli w latach 90-tych Pan Michał Kręc, Marcin Danielewicz, Tomasz Sikorski oraz Szymon Serwatka, w latach 1996 - 1999 bracia Piotr i Andrzej Olejko. Katastrofą lotniczą Liberatora z Olszyn w sposób profesjonalny zajmował się dr Andrzej Mężyk. To oni na łamach prasy lotniczej przedstawili informacje wskazujące, że w rzeczywistości w Banicy rozbił się Halifax a w Olszynach Liberator. Przeprowadzone w 2006 r. badania archeologiczne wykazały bezspornie, że istotnie miały miejsce dwie różne katastrofy.

Przez prawie 70 lat do wczorajszego dnia tj. do 16 października 2013 r. nikt z załogi Halifaxa nie miał imiennie opisanego grobu, pomimo ze prochy zostały złożone w 1980 r. w kwaterze Commonwealthu na krakowskim Cmentarzu Rakowickim. W roku 2011 Aleksander Gucwa, Opiekun Miejsc Pamięci Narodowych, nawiązał kontakt z Honorowym Przedstawicielem CWGC ( Commonwealth War Graves Commission ) z Panem Bolesławem Ludwiczakiem celem postawienia stell załodze Halifaxa w kwaterze żołnierzy Wspólnoty Brytyjskiej w Krakowie.

Po ponad dwóch latach starań, 16 października 2013 r. cel został osiągnięty. Postawiono trzy nowe stelle: jedna dla całej załogi Liberatora z Olszyn, druga dla całej załogi Halifaxa z Banicy, między nimi jest stella z godłem Polski a nad nim następujący napis w języku angielskim: HERE LIE THE MORTAL REMAINS OF 2 AIR CREWS OF THE POLISH AIR FORCE WHO DIED FOR GOD, HONOUR AND COUNTRY

( TU SPOCZYWAJĄ DOCZESNE SZCZĄTKI DWÓCH ZAŁÓG LOTNICZYCH, POLSKICH SIŁ POWIETRZNYCH, KTÓRZY POLEGLI W IMIĘ BOGA, HONORU I OJCZYZNY.)

PS

Obecnie w kwaterze spoczywa 529 poddanych brytyjskiego monarchy: 360 żołnierzy, 135 lotników, 7 marynarzy, 24 osoby cywilne oraz 3 osoby nieznane. Polegli oni i zmarli w Polsce południowej, w czasie II wojny światowej, a po zakończeniu działań wojennych ich prochy zostały przeniesione do tej kwatery. Spoczywają tutaj m.in. jeńcy ze stalagu VIII B Lamsdorf i szpitala w Langenbielau oraz lotnicy z bazy w Brindisi, zestrzeleni nad Polską gdy lecieli ze zrzutami, by wesprzeć Powstanie Warszawskie.

Justyna Szarowicz - Prezesem UKS ,,MARATON" Sękowa

W dniu 16.10.2013 r. w sali Zespołu Szkolno - Przedszkolnego w Sękowej, odbył się V Walny Zjazd Sprawozdawczo - Wyborczy UKS ,,MARATON" Sękowa. Przewodnictwo Zjazdu powierzono dyr. szkoły Bogusławowi Diduchowi. Na początku zebrania dwie przedstawicielki UKS ,,Maraton" Karolina Połeć i Patrycja Rachel złożyły Panu Aleksandrowi Gucwie, podziękowania i życzenia za prowadzenie SKS - UKS w naszej szkole od 1976 r. Do życzeń odchodzącemu na emeryturę, po 45 latach pracy dydaktyczno - wychowawczej dołączył dyr. szkoły, obecna Pani wójt Małgorzata Małuch, która wręczyła pamiątkowy grawerton oraz wszyscy członkowie Klubu.

Wybrano Komisje a dotychczasowy Prezes UKS Aleksander Gucwa złożył sprawozdanie za ubiegłą kadencje.

Nastąpiła dyskusja, po której wybrano nowy zarząd, do którego weszła cała trojka naucz. wf. Nowym prezesem na następne 4 lata została kol. Justyna Szarowicz
Gratulujemy i życzymy wielu sukcesów!!

Zarząd UKS "MARATON" Sękowa

wybrany na V Walnym Zjeździe Sprawozdawczo - Wyborczym

w dniu 16.10.2013 r.

Imię i NazwiskoFunkcja
Justyna SzarowiczPrezes
Bogusław Diduch Wiceprezes
Renata Karwat Sekretarz - Skarbnik
Fabian Szarowicz Członek
Joanna Podstołowicz - HojdakCzłonek

Komisja Rewizyjna

Imię i NazwiskoFunkcja
Małgorzata WitkoPrzewodnicząca Komisji
Paweł TenerowiczCzłonek
Miłosz TokarzCzłonek

...........a od jutra

.....ale mój los jest w Twoich rękach

14 październik - DZIEŃ NAUCZYCIELA - KOMISJI EDUKACJI NARODOWEJ

"WYKSZTAŁCENIE TO DOBRO, KTÓREGO NIC NIE JEST W STANIE NAS POZBAWIĆ"

Pałace i Dwory - Siary

Władysław Długosz i jego żona Kamila z Dembowskich

Majątek Siary powstaje dekretem Władysława Jagiełły danem w Bieczu r. 1388, na prawie magdeburskim. Pierwszy dziedzic, którego tenże dekret wymienia, jest niejaki Dobiesław Socha. Z biegiem czasu majątek ten przechodzi w posiadanie Józefa Wybranowskiego, kapitana wojsk austryjackich z wojen napoleońskich, który go zostawia swojej adoptowanej córce, p. Bielańskiej. Z kolei przechodzi na Władysława Dembowskiego, teścia Eksc. p. ministra Władysława Długosza, obecnie dziedzica majątku Siary.
Eksc. Długosz niebawem staje się dobrodziejem nie tylko w Siarach, ale w całym powiecie. Jako marszałek przeprowadza przede wszystkim sanację finansów powiatu, stara się o poprawę i ukrajowienie dróg ważniejszych. Za jego staraniem powstaje Mleczarnia Związkowa w Łużnej oraz jej filie w Szalowy, Woli Łużańskiej, Mszance, Moszczenicy, Staszkówce.
Dla mleczarni w Łużnej wyrabia subwencję w kwocie 47,000 i z własnej kieszeni kupuje trzy morgi pola na kurs rolniczy, popiera założenie chlewni zarodowej i opasowej, tudzież założenie teatru włościańskiego w Łużnej.

Daje zapomogę na założenie mleczarni w Ropie i stara się o subwencję dla niej. Wyrabia subwencje dla szkół w Dominikowicach, Lipinkach, Wójtowej, Bieczu, Staszkówce i Bieśniku. Na budowę kościoła w Turzy wyrabia 10 tysięczną bezzwrotną subwencję i 20,000 bezprocentowej pożyczki. Na szkołę rolniczą pod Sorbicami kupuje z własnej kieszeni 10 morgów dla założonego przez siebie Tow. rolniczego, stwarza szkółkę rolniczą „Sierp", umożliwiając jej zapomogą 9,000 kor. wybudowanie własnych magazynów. Powiatowemu Tow. rybackiemu przychodzi z pomocą, wyrabiając mu znaczną subwencję 30,000 kor. i bezzwrotną pożyczkę 10 tysięcy w ministerstwie rolnictwa.
Dla uczniów gimnazjalnych z powiatu stawia kosztem stu tysięcy Bursę powiatową, którą dotychczas utrzymuje, dając pomieszczenie i dobrą opiekę 40 chłopcom, przeważnie rodzin chłopskich. Do budowy wspaniałego „Domu ludowego" w Siarach przyczynia się hojnym datkiem 27 tysięcy kor. W nim ma pomieszczenie okazała sala teatralna ze sceną, kancelaria gminną, sklep Kółka rolniczego z magazynem, Kasa Reifessena i czytelnia ludowa, którą zaopatruje w kilkaset tomów liczącą bibliotekę. Kościół parafialny, wystawiony w pięknym stylu gotyckim, znajduje w Ekscelencji Długoszu hojnego patrona i protektora, jego kosztem i szczególniejszą troską dokonywa się obecnie odmalowanie kościoła, którego część dekoracyjną wykonał art. malarz Julian Krupski, zaś część figuralną wziął na siebie prof. Wygrzywalski. Dzięki tej iście królewskiej ofierze, idącej w tysiące, otrzyma kościół nie tylko bogatą szatę dzieła sztuki, nowe witraże, bogate stale, kolaski, lamperie i ołtarze z gruntu odnowione, dalej organy i piękne ogrodzenie kościelne — podczas gdy o ozdobę ołtarzy i wyposażenie zakrystii troszczy się znowu Ekscelencja pani Długoszowa, z pietyzmem i ofiarnością dawnych Polek.
Stary, modrzewiowy kościółek fundacji Kazimierza Wielkiego, potrzebował gwałtem ratunku — przyszedł i jemu z pomocą Eksc. minister Długosz, dając potrzebne kapitały na gruntowną restaurację tej czcigodnej pamiątki.

Oto garstka czynów zasłużonego obywatela, Ekscelencji p. ministra dla Galicji Długosza, a przykład godny naśladowania tym bardziej, że Długosz nie przyszedł do gotowej fortuny, jeno ciężką pracą i szczęściem, które go w życiu nigdy nie opuszczało, oszczędnością, z niczego dorobił się miljonów. Powołany na najwyższy urząd, jedyną jego troską i pragnieniem jest dla dobra kraju i Ojczyzny i z pożytkiem społeczeństwu służyć i pracować — cieszą się Eksc. państwo Długoszowie powszechną sympatją w kraju i miłością ludu całego powiatu Garlickiego, w którym ta rezydencja letnia, Siary, leży. Władysław Długosz rozpoczął „nafciarstwo" na zachodzie, w tych Siarach, które są dziś jego własnością, w tym środowisku pierwszych ognisk przemysłu naftowego, jak Sękowa, Lipinki, Ropa, Ruska Ropica, Kobylanka. Syn radcy sądowego w Krakowie, po studiach realnych i technicznych w Krakowie i Pradze, rzucił się w naftę. Zaczynał od skromnego stanowiska kierownika szybu u ówczesnego dziedzica Siar, właściciela kopalni, p. Dębowskiego, dziś swego teścia. Pracą, sprytem, technicznymi wiadomościami, zmysłem ulepszeń w lot dorobił się fortunki, z którą poszedł na wschód, skąd leciały wieści o wydajności niebywałej źródeł. Rozpoczął od Borysławia, nabywa tereny, a że się poszczęściło, gdzie puszcza świder dobija się nafty, selfflowingi idą jeden za drugim, tereny naftowe w Schodnicy, w Tustanowicach pokrywa las wieżyc, szczęście splata się z technicznymi ulepszeniami, Długosz wprowadza ulepszony system głębokich wierceń, buchają z pod ziemi krocie, wnet miliony. Długosz był już w r. 1895 milionerem, wielkim nafciarzem, oddając wielkie usługi nafciarstwu krajowemu — kiedy, kilkanaście lat temu, już pan dużej fortuny, wielu fabryk i kopalni wrócił do tej siedziby, z której wyszedł, do Siar. Odkupując od swego teścia Siary i Sękową — i w Siarach rozszerzając i zdobiąc stary dwór, urządził sobie siedzibę, prawie tylko letnią, bo rozliczne czynności publiczne zmuszały go do działania i stałej siedziby we Lwowie — żeby ją wnet zamienić na Wiedeń, na rezydencję ministra dla kraju, naprzeciw dolnego Belwederu.
Ogromna działalność ekonomiczna i społeczna postawiła go wnet na czele mnóstwa instytucji. Gorlickie zrobiło go marszałkiem powiatowym, rolnicy powołują na prezesa Towarzystwa Gosp. okręgowego, jest prezesem Izby pracodawców w przemyśle naftowym, prezesem Tow. Ubezpieczeń Wisła, Banku ludowego, prezesem Kasy Oszczędności w Gorlicach, zakłada fabryki, wiąże spółki mleczarskie, zakupuje kilkadziesiąt morgów pod Gorlicami pod szkołę gospodarską, buduje w Siarach najwspanialszy w kraju Dom ludowy, z salą teatralną dla ludu, w Gorlicach stawia bursy dla synów włościańskich w szkołach średnich. Niedziw, że go porywa życie publiczne, moloch polityki, stronnictwa rwą się o niego, ale z przekonania oddaje się całą duszą odrodzeniu ludu, zostaje wiceprezesem Stronnictwa ludowego, wchodzi w roku 1911 do parlamentu wiedeńskiego, żeby w lot otrzymać tekę ministra dla kraju (pierwszy minister-przemysłowiec w Austrji), którą dzierży zaszczytnie, oddając nowym obowiązkom wszystkie siły. Ale ani urok dostojeństwa, ani nowe po¬le działania nie są w stanie spra¬wić, żebyśmy nie słyszeli nieraz: „czy ja bym nie zrobił więcej w kraju" — a dusza leci tam, do Siar, które zamienił w jedną z prześlicznych siedzib kraju.

Siary i Sękowa, położone u stoku góry Bartnicy (632 mt.) i Rychwałdskiej (629 mt.), nad Siarką i Sękówką, do której pierwsza w Siarach wpada, mają niezwykle malownicze położenie. Prześlicznie położony dwór na znacznej wyniosłości (260 m.), prawie prostopadle położonej nad rzeką, stare drzewa dawały warunki stworzenia rezydencji pańskiej, o wytwornym smaku, dużym stylu. Terrasa, pyszna pergola w parku nad stawem, nowo budujące się terrasowane zejście z góry do rzeki, to dzieła architektury, które prowadzi zakochany w Siarach, poświęcający tam prawie cały czas, lwowski architekt, Halicki. Ściany zaludniają się obrazami wybitnych mistrzów polskich, terrasy zaludnią się wnet mnóstwem marmurów. Ale na chwilę nie ustaje działalność publiczna: minister uratował śliczny modrzewiowy kościółek w Sękowej, prastary, choć niewiadomej daty powstania. Parafię tutejszą założył Kazimierz W. przywilejem, wydanym w Bieczu 1346 r. Ale ludność urosła, ofiarnością pani Szymonowiczowej stanął nowy kościół, p. Długosz dał okładzinę absydy drewnianą, stale, oddał malowanie kościoła Julianowi Krupskiemu, a witraże Żeleńskiemu. Należały się te kartki pięknej siedzibie i kulturalnej działalności polskiego milionera i ministra.

J. A. Koperski

Zobacz także tu - kliknij